W
jednej z jaskini na terenie Hi
no Kuni,
przy granicy z Kaminari
no Kuni
zebrała
się grupa przestępców rangi S, należących do znanej na całym
świecie
organizacji, Akatsuki.
- Wielu z nas zginęło
– Powiedział zamaskowany patrząc na Kisame i Zetsu – Ale dołączyło do
nas czworo nowych członków – Spojrzał na Takę.
- Co zamierzasz teraz
zrobić? – Zapytał biało-czarny – Nagato nie żyje, a Konan
dołączyła do Konohy wcześniej ukrywając gdzieś jego ciało.
- Na razie będziemy...
Czekać – Odpowiedział – Raikage zwołuje szczyt Kage, więc
wykorzystamy tą możliwość do wypowiedzenia wojny pięciu nacjom.
- Chcesz walczyć z nimi
wszystkimi w zaledwie siedem osób? – Zapytał Sasuke.
- W tym szczycie pojawi
się ktoś kto z pewnością cię zainteresuje – Uśmiechnął się
pod maską – Tsunade zapadła w głęboką śpiączkę, co sprawia,
że Konoha musi wybrać nowego Hokage, którym z pewnością
zostanie... – Zrobił krótką przerwę – ...Shimura Danzo – Na
dźwięk imienia tego który kazał zamordować jego klan, Sasuke
aktywował sharingan'a, uwalniając przy tym swoje mordercze
intencje, które przeraziły nawet Kisame.
-
Cóż za presja
– Pomyślał rybo-lud
– A ja co wtedy będę robić?
- Twoje zadanie jest
proste – Zaśmiał się cicho – Kiedy wypowiem wojnę wszystkim
Kage, to z pewnością ukryją gdzieś swoich Jinchuuriki, a ty ich
wyśledzisz i złapiesz.
- W istocie, proste
zadanie – Obnażył kły oblizując je.
***
Minął już tydzień od
pokonania Pain'a przez Naruto. W tym czasie, dzięki pomocy Yamato,
wioska zostaje odbudowywana w szybkim tempie. Jako pierwsze, a
zarazem najważniejsze odbudowano szpital do którego przeniesiona
została V Hokage, budynki mieszkalne lub jak kto woli domy
wielorodzinne oraz wieża administracyjna znana również jako gmach Hokage. W tym momencie, w sali obrad, przy owalny, kamiennym stole siedziała grupa kilkunastu osób składająca się z Starszyzny i Rady Joninów.
- Czy wiadomo gdzie jest
Uzumaki Naruto? – Zapytała jedyna kobieta w radzie.
- Niestety nie –
Odpowiedział, Shikaku, głowa klanu Nara.
- Nasi tropiciele stracili trop niedaleko morza – Przemówiła Tsume, głowa klanu Inuzuka.
- Morza? Co on miałby
tam robić?
- Wiemy, że pokonał
Pain'a i w jakiś sposób namówił go do wskrzeszenia zabitych
ludzi, w tym mnie – Wytłumaczył kopiujący ninja – Było to możliwe dzięki
temu, że wróg posiadał Rinnengan i co do jego nagłego zniknięcia, cóż mam pewną teorie, ale... – Zamlikł zastanawiając
się nad czymś.
- Jaką? – Zapytał
Homura.
- Możliwe, że
postanowił ukryć gdzieś Rinnengana – Odpowiedział z wahaniem –
Reszta członków Akatsuki mogłaby po niego wrócić.
- W takim razie lepiej
by było gdyby przyniósł ciało do wioski.
- Niekoniecznie –
Odezwał się Shikaku – W naszym obecnym stanie nie dalibyśmy rady
się obronić przed ewentualnym atakiem – Kakashi spojrzał na
niego z wdzięcznością – Masz może pomysł, gdzie chce je
schować? – Wzruszył jedynie ramionami.
-
Uzushiogakure – Odezwał się dotąd milczący Danzo – Skoro
straciłeś trop przy morzu, to kieruje się zapewne do Uzu
no Kuni1
–
Wszyscy spojrzeli na niego.
- Ale Naruto nie wie...
- Jesteś tego pewny? –
Zapytał patrząc jedynym okiem na Jonina – Może Jiraya w czasie
tych trzech lat po za wioską opowiedział mu o jego korzeniach?
- Jestem pewny, że nie
wie kim są jego rodzice – Stwierdził z pewnością w głosie.
-
Nie oznacza
to jeszcze, że nie wie o klanie Uzumaki – Odparł – A jeśli zna
się na Fuinjutsu,
to może łatwo zapieczętować ciało Pain'a – Wszyscy przyznali
mu rację – Chociaż
trochę szkoda
– Pomyślał – Rinnegan
bardzo by mi pomógł w realizacji planu, ale lepsze to niż gdyby
miał go dostać wróg.
-
Dobrze, że kupili
tę bajeczkę
– Zaśmiał się w duchu – Nigdy
nie sądziłem, że będę ci za coś wdzięczny Danzo
– Spojrzał na niego kątem oka. W tym momencie na zewnątrz
wybuchła jakaś wrzawa.
- Co tam...
- NARUTO WRÓCIŁ!!! –
Przerwał mu krzyk jakiegoś mieszkańca – NARUTO WRÓCIŁ!!!
BOHATER KONOHY!!! – Ponownie krzyknął.
- A było tak spokojnie
– Kakashi westchnął ze śmiechem, kręcąc głową.
***
Stał wraz z Konan
otoczony przez ludzi wiwatujących na jego cześć. Stał tam
zszokowany nie wiedząc co zrobić dopóki przed tłum nie wyszła
Sakura z wściekłym wyrazem twarzy. Odruchowo cofnął się do tyłu
głośno przełykając ślinę. Zrobiła krok do przodu natychmiast
się zatrzymując po zobaczeniu kto za nim stoi.
- Co ona tu robi? –
Przyjęła postawę bojową patrząc na niebiesko włosą –
Przecież należy do Akatsuki – Wszystko nagle umilkło.
- Nie jest już naszym
wrogiem – Odpowiedział spokojnie, aż sam sobie się dziwił –
Odeszła z Akatsuki i postanowiła dołączyć do Konohy –
Wytłumaczył szokując każdego obecnego.
- Zabijała naszych
przyjaciół z zimną krwią i zniszczyła wioskę! – Krzyknęła.
- Dokładnie! A teraz
mówisz, że mamy pozwolić jej do nas dołączyć jakby nic się nie
stało!! – Po chwili dołączyła do niej cała reszta wykrzykując
mniej lub bardziej cenzuralne słowa.
-
To będzie
trudniejsze
niż myślałem
– Pomyślał wzdychając z zmęczenia.
- Nie proszę was o
przebaczenie! – Wykrzyknęła niebiesko włosa uciszając
mieszkańców – Nie proszę was o przebaczenie! – Powtórzyła
znacznie ciszej, lecz na tyle głośno aby każdy ją usłyszał –
Ale o danie szansy na poprawę i odpokutowanie chociaż części
moich grzechów!!
- Możesz je odpokutować
w celi dziwko!
- Lepiej ją od razu
zabić!
- Ona jest potworem,
który za nic ma nasze życia!
- ZAMKNĄĆ SIĘ!!! –
Ryknął wkurzony blondyn. Już dawno nie był tak wściekły –
JESTEŚCIE OSTATNIMI, KTÓRZY POWINNI WYZYWAĆ KOGOŚ OD POTWORÓW!!!
– Każdy patrzył na niego z zdziwieniem lub przerażeniem –
Jeszcze kilka lat temu byłem dla was potworem, demonem! Myśleliście,
że zapieczętowany we mnie Kyuubi przejął nade mną kontrolę i
zamierza zniszczyć wioskę! – Patrzył na tłum dookoła niego –
Ilu z was wyzywało mnie od demonów i potworów!? Ilu z was wysyłało
mi te spojrzenia pełne nienawiści i pogardy?!! Przez ilu z was
lądowałem w szpitalu ledwo trzymając się życia!!!? – Krzyczał
coraz głośniej – A teraz nazywacie mnie swoim bohater!! Myślicie,
że zapomniałem jakie piekło przeżywałem przez 12 lat mojego
życia!!? I to dzięki wam!! – Nikt mu nie odpowiedział.
Wiedzieli, że ma rację. Było im wstyd za samych siebie.
-
Czy każdy
Jinchuuriki wiódł takie życie?
– Pomyślała niebiesko włosa patrząc na Naruto ze smutkiem – A
my jeszcze na nich polowaliśmy jak na zwierzęta.
- Jeśli naprawdę
uważacie mnie za bohatera i mi ufacie... – Odwrócił się do
Konan – ...Dajcie jej szanse na poprawę, gdyż każdy zasługuję
na drugą szansę. Kim by nie był, każdy na nią zasługuję –
Uśmiechnął się łagodnie.
Nastała cisza, w czasie
której mieszkańcy naradzali się co zrobić. Widać, że wzięli
słowa Naruto do siebie.
- Zgadzamy się – Na
przód wyszedł mężczyzna, na oko 30-letni – Może zostać, ale
będzie uważnie obserwowana. Każde podejrzane zachowanie zostanie
uznane jako próba ataku, a wtedy... – Nie dokończyła. Wszyscy
zrozumieli co chciał powiedzieć.
- Widzisz? Mówiłem, że
się uda – Blondyn zwrócił się do byłej członkini Akatsuki. Ta
spojrzała mu w oczy i zrozumiała. Zrozumiała, że pomaga jej nie tylko z powodu
złożenia Nagato obietnicy. Pomagał jej również dlatego, iż po prostu
wybaczył wszystko co zrobiła.
- Dziękuję –
Uśmiechnęła się do niego z załzawionymi oczami – Dziękuję
- N-Nie ma za co –
Zająknął się – Przecież obiecałem, prawda?
- Dziękuję za danie mi
drugiej szansy – Ukłoniła się w stronę tłumu – Dziękuję.
- Mam nadzieję, że nie
pożałujemy dania ci jej – Odpowiedział ten sam co wcześniej.
Naruto cieszył się że
jednak ją przyjęli, może nie są do niej przekonani, ale wiedział,
że niedługo się to zmieni. Niestety uśmiech zniknął z jego
twarzy jak tylko usłyszał za sobą cichy, mroczny głos.
- Na~ru~to – Powoli
odwrócił się za siebie i widząc wściekłą Sakurę, ze strachu
zamarł w miejscu.
- Sakura-chan mogę
wszystko wyjaś... – Nie dokończył, gdyż ta natychmiast do niego
podbiegła i przytuliła.
- Nie znikaj tak nagle.
Wiesz jak się o ciebie martwiłam? – Blondyn nie wiedział co
powiedzieć ani co zrobić. Zachowanie uczennicy Tsunade zaskoczyło
go tak, że po prostu stał nie wiedząc jak zareagować. Dopiero po
dłuższej chwili delikatnie wyswobodził się z jej objęć
odsuwając ją od siebie na odległość łokcia2
- Przepraszam – Starł
kciukiem palca łzy spływające po polikach dziewczyny – Musiałem
jeszcze załatwić pewną ważną rzecz – Uśmiechnął się nikle.
- Nie tylko ona się
martwiła – Za Sakurą stanęła Ino wraz z całą z swoją drużyną
i drużyną Guy'a – Gdzie ”Nasze” przepraszam??
- Przepraszam –
Spojrzał na młodą Yamanake z przepraszającym wzrokiem.
- Przeprosiny przyjęte.
- A ter... - Nagle
przerwał robiąc kilka kroków w tył, trzymając się za brzuch.
Gdyby nie pomoc Konan, padłby na ziemię – Sakura-chan... za co? –
Ledwo wydusił.
- Dlaczego sprowadziłeś
do Konohy wroga? – Nikt nigdy nie widział tak wściekłej Sakury –
Przecież zabijała mieszkańców. Niby dlaczego miałabym pozwolić
zostać jej w wiosce – Mówiła cichym mrożącym krew w żyłach
głosem.
- Przecież wyjaśniłem
to przed chwilą – Mimo to Naruto nie ugiął się – KONAN
zostaje w wiosce, nie ważne co powiesz – Odpowiedział patrząc
prosto w szmaragdowe oczy przyjaciółki.
- Tsunade-sama by tego
nie zaakceptowała.
- W takim razie wcale
jej nie znasz – Odparł – Na moim miejscu postąpiłaby tak samo.
- Nie prawda –
Warknęła i już miała się rzucić na byłą członkinie Akatsuki,
ale drogę zagrodził jej blondyn.
- Jeśli chcesz ją
zabić to najpierw będziesz musiała zabić mnie – Jego stanowczy
głos sprawił, iż zapadła absolutna cisza.
Różowo włosa spojrzała
na przyjaciela z wściekłością, po czym odwróciła się i ruszyła
w głąb wioski. Tłum przed nią rozstąpił się niczym morze
czerwone przed Mojżeszem.
- Nie powinniście
wracać do odbudowywania wioski – Warknął z lekka zdenerwowany
blondyn w stronę mieszkańców, którzy po tych słowach wyglądali
jakby sobie coś przypomnieli i natychmiast wrócili do pracy.
- No to co teraz? –
Zapytał sam siebie nie wiedząc co robić.
- Myślę, że
powinieneś pogadać ze mną – Nagle obok ich grupki, w białej
chmurce, pojawił się Kakashi – Z tego co widzę będzie to długa
rozmowa – Kątem oka spojrzał na znaną mu z raportów dziewczynę.
- Nie jest już wrogiem
– Stwierdził głosem nieznoszącym sprzeciwów.
- Słyszałem waszą
rozmowę – Odparł z uśmiechem, co przez zamknięto oko każdy
zauważył – Starszyzna tak łatwo jej nie odpuści, a Tsunade-sama
znajduję się w śpiączce, więc nie ma kto się im sprzeciwić.
- Zdaję sobie z tego
sprawę – Zaskoczył tym Jonina – Ale coś wymyślę, więc się
nie martw – Z jakiegoś powodu każdy mu uwierzył.
- Ale nie przyszedłem
tutaj o tym rozmawiać – Nagle spoważniał – Starszyzna chcę
cię widzieć – Naruto posłał mu pytające spojrzenie – Mają
do ciebie kilka pytań na temat walki z Pain'em.
- Chodzi o Kyuubi'ego,
prawda? – Bardziej stwierdził niż zapytał przeciągając się –
Pewnie widzieli jak omal nie przemieniłem się w dziewięć ogonów
– Wszyscy spojrzeli na niego z szokiem – Co za wrzód na
siedzeniu – Westchnął – W takim razie prowadź.
- Aa, t-tak – Wrócił
do swojego zwyczajnego wyrazu twarzy – Chodźmy
***
1 – Uzu no
Kuni (Kraj Wiru) – Kraj z którego pochodzi Klan Uzumaki
2 –
Jedna z
miar w moim opowiadania (nie jedyna, będzie ich kilka). Jeden łokieć
mierzy 51,72 cm.
Początkowe rozdziały będą nudne, ale po jakichś 4-5 zacznie się dziać znacznie więcej. Mam nadzieję, że jakoś dotrwacie do tego czasu (Pomyślała z nadzieją)
Rozdziały będę dodawała co tydzień w niedziele, a jeśli się uda to dodam nawet dwa w
tygodniu, ale to już zależy od mojej weny:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz