Strona Główna

niedziela, 7 lutego 2016

Rozdział II - Powrót Bohatera


      W jednej z jaskini na terenie Hi no Kuni, przy granicy z Kaminari no Kuni zebrała się grupa przestępców rangi S, należących do znanej na całym świecie organizacji, Akatsuki.
- Wielu z nas zginęło – Powiedział zamaskowany patrząc na Kisame i Zetsu – Ale dołączyło do nas czworo nowych członków – Spojrzał na Takę.
- Co zamierzasz teraz zrobić? – Zapytał biało-czarny – Nagato nie żyje, a Konan dołączyła do Konohy wcześniej ukrywając gdzieś jego ciało.
- Na razie będziemy... Czekać – Odpowiedział – Raikage zwołuje szczyt Kage, więc wykorzystamy tą możliwość do wypowiedzenia wojny pięciu nacjom.
- Chcesz walczyć z nimi wszystkimi w zaledwie siedem osób? – Zapytał Sasuke.
- W tym szczycie pojawi się ktoś kto z pewnością cię zainteresuje – Uśmiechnął się pod maską – Tsunade zapadła w głęboką śpiączkę, co sprawia, że Konoha musi wybrać nowego Hokage, którym z pewnością zostanie... – Zrobił krótką przerwę – ...Shimura Danzo – Na dźwięk imienia tego który kazał zamordować jego klan, Sasuke aktywował sharingan'a, uwalniając przy tym swoje mordercze intencje, które przeraziły nawet Kisame.
- Cóż za presja – Pomyślał rybo-lud – A ja co wtedy będę robić?
- Twoje zadanie jest proste – Zaśmiał się cicho – Kiedy wypowiem wojnę wszystkim Kage, to z pewnością ukryją gdzieś swoich Jinchuuriki, a ty ich wyśledzisz i złapiesz.
- W istocie, proste zadanie – Obnażył kły oblizując je.


***


      Minął już tydzień od pokonania Pain'a przez Naruto. W tym czasie, dzięki pomocy Yamato, wioska zostaje odbudowywana w szybkim tempie. Jako pierwsze, a zarazem najważniejsze odbudowano szpital do którego przeniesiona została V Hokage, budynki mieszkalne lub jak kto woli domy wielorodzinne oraz wieża administracyjna znana również jako gmach Hokage. W tym momencie, w sali obrad, przy owalny, kamiennym stole siedziała grupa kilkunastu osób składająca się z Starszyzny i Rady Joninów.
- Czy wiadomo gdzie jest Uzumaki Naruto? – Zapytała jedyna kobieta w radzie.
- Niestety nie – Odpowiedział, Shikaku, głowa klanu Nara.
- Nasi tropiciele stracili trop niedaleko morza – Przemówiła Tsume, głowa klanu Inuzuka.
- Morza? Co on miałby tam robić?
- Wiemy, że pokonał Pain'a i w jakiś sposób namówił go do wskrzeszenia zabitych ludzi, w tym mnie – Wytłumaczył kopiujący ninja – Było to możliwe dzięki temu, że wróg posiadał Rinnengan i co do jego nagłego zniknięcia, cóż mam pewną teorie, ale... – Zamlikł zastanawiając się nad czymś.
- Jaką? – Zapytał Homura.
- Możliwe, że postanowił ukryć gdzieś Rinnengana – Odpowiedział z wahaniem – Reszta członków Akatsuki mogłaby po niego wrócić.
- W takim razie lepiej by było gdyby przyniósł ciało do wioski.
- Niekoniecznie – Odezwał się Shikaku – W naszym obecnym stanie nie dalibyśmy rady się obronić przed ewentualnym atakiem – Kakashi spojrzał na niego z wdzięcznością – Masz może pomysł, gdzie chce je schować? – Wzruszył jedynie ramionami.
- Uzushiogakure – Odezwał się dotąd milczący Danzo – Skoro straciłeś trop przy morzu, to kieruje się zapewne do Uzu no Kuni1 – Wszyscy spojrzeli na niego.
- Ale Naruto nie wie...
- Jesteś tego pewny? – Zapytał patrząc jedynym okiem na Jonina – Może Jiraya w czasie tych trzech lat po za wioską opowiedział mu o jego korzeniach?
- Jestem pewny, że nie wie kim są jego rodzice – Stwierdził z pewnością w głosie.
- Nie oznacza to jeszcze, że nie wie o klanie Uzumaki – Odparł – A jeśli zna się na Fuinjutsu, to może łatwo zapieczętować ciało Pain'a – Wszyscy przyznali mu rację – Chociaż trochę szkoda – Pomyślał – Rinnegan bardzo by mi pomógł w realizacji planu, ale lepsze to niż gdyby miał go dostać wróg.
- Dobrze, że kupili tę bajeczkę – Zaśmiał się w duchu – Nigdy nie sądziłem, że będę ci za coś wdzięczny Danzo – Spojrzał na niego kątem oka. W tym momencie na zewnątrz wybuchła jakaś wrzawa.
- Co tam...
- NARUTO WRÓCIŁ!!! – Przerwał mu krzyk jakiegoś mieszkańca – NARUTO WRÓCIŁ!!! BOHATER KONOHY!!! – Ponownie krzyknął.
- A było tak spokojnie – Kakashi westchnął ze śmiechem, kręcąc głową.


***


      Stał wraz z Konan otoczony przez ludzi wiwatujących na jego cześć. Stał tam zszokowany nie wiedząc co zrobić dopóki przed tłum nie wyszła Sakura z wściekłym wyrazem twarzy. Odruchowo cofnął się do tyłu głośno przełykając ślinę. Zrobiła krok do przodu natychmiast się zatrzymując po zobaczeniu kto za nim stoi.
- Co ona tu robi? – Przyjęła postawę bojową patrząc na niebiesko włosą – Przecież należy do Akatsuki – Wszystko nagle umilkło.
- Nie jest już naszym wrogiem – Odpowiedział spokojnie, aż sam sobie się dziwił – Odeszła z Akatsuki i postanowiła dołączyć do Konohy – Wytłumaczył szokując każdego obecnego.
- Zabijała naszych przyjaciół z zimną krwią i zniszczyła wioskę! – Krzyknęła.
- Dokładnie! A teraz mówisz, że mamy pozwolić jej do nas dołączyć jakby nic się nie stało!! – Po chwili dołączyła do niej cała reszta wykrzykując mniej lub bardziej cenzuralne słowa.
- To będzie trudniejsze niż myślałem – Pomyślał wzdychając z zmęczenia.
- Nie proszę was o przebaczenie! – Wykrzyknęła niebiesko włosa uciszając mieszkańców – Nie proszę was o przebaczenie! – Powtórzyła znacznie ciszej, lecz na tyle głośno aby każdy ją usłyszał – Ale o danie szansy na poprawę i odpokutowanie chociaż części moich grzechów!!
- Możesz je odpokutować w celi dziwko!
- Lepiej ją od razu zabić!
- Ona jest potworem, który za nic ma nasze życia!
- ZAMKNĄĆ SIĘ!!! – Ryknął wkurzony blondyn. Już dawno nie był tak wściekły – JESTEŚCIE OSTATNIMI, KTÓRZY POWINNI WYZYWAĆ KOGOŚ OD POTWORÓW!!! – Każdy patrzył na niego z zdziwieniem lub przerażeniem – Jeszcze kilka lat temu byłem dla was potworem, demonem! Myśleliście, że zapieczętowany we mnie Kyuubi przejął nade mną kontrolę i zamierza zniszczyć wioskę! – Patrzył na tłum dookoła niego – Ilu z was wyzywało mnie od demonów i potworów!? Ilu z was wysyłało mi te spojrzenia pełne nienawiści i pogardy?!! Przez ilu z was lądowałem w szpitalu ledwo trzymając się życia!!!? – Krzyczał coraz głośniej – A teraz nazywacie mnie swoim bohater!! Myślicie, że zapomniałem jakie piekło przeżywałem przez 12 lat mojego życia!!? I to dzięki wam!! – Nikt mu nie odpowiedział. Wiedzieli, że ma rację. Było im wstyd za samych siebie.
- Czy każdy Jinchuuriki wiódł takie życie? – Pomyślała niebiesko włosa patrząc na Naruto ze smutkiem – A my jeszcze na nich polowaliśmy jak na zwierzęta.
- Jeśli naprawdę uważacie mnie za bohatera i mi ufacie... – Odwrócił się do Konan – ...Dajcie jej szanse na poprawę, gdyż każdy zasługuję na drugą szansę. Kim by nie był, każdy na nią zasługuję – Uśmiechnął się łagodnie.
Nastała cisza, w czasie której mieszkańcy naradzali się co zrobić. Widać, że wzięli słowa Naruto do siebie.
- Zgadzamy się – Na przód wyszedł mężczyzna, na oko 30-letni – Może zostać, ale będzie uważnie obserwowana. Każde podejrzane zachowanie zostanie uznane jako próba ataku, a wtedy... – Nie dokończyła. Wszyscy zrozumieli co chciał powiedzieć.
- Widzisz? Mówiłem, że się uda – Blondyn zwrócił się do byłej członkini Akatsuki. Ta spojrzała mu w oczy i zrozumiała. Zrozumiała, że pomaga jej nie tylko z powodu złożenia Nagato obietnicy. Pomagał jej również dlatego, iż po prostu wybaczył wszystko co zrobiła.
- Dziękuję – Uśmiechnęła się do niego z załzawionymi oczami – Dziękuję
- N-Nie ma za co – Zająknął się – Przecież obiecałem, prawda?
- Dziękuję za danie mi drugiej szansy – Ukłoniła się w stronę tłumu – Dziękuję.
- Mam nadzieję, że nie pożałujemy dania ci jej – Odpowiedział ten sam co wcześniej.
Naruto cieszył się że jednak ją przyjęli, może nie są do niej przekonani, ale wiedział, że niedługo się to zmieni. Niestety uśmiech zniknął z jego twarzy jak tylko usłyszał za sobą cichy, mroczny głos.
- Na~ru~to – Powoli odwrócił się za siebie i widząc wściekłą Sakurę, ze strachu zamarł w miejscu.
- Sakura-chan mogę wszystko wyjaś... – Nie dokończył, gdyż ta natychmiast do niego podbiegła i przytuliła.
- Nie znikaj tak nagle. Wiesz jak się o ciebie martwiłam? – Blondyn nie wiedział co powiedzieć ani co zrobić. Zachowanie uczennicy Tsunade zaskoczyło go tak, że po prostu stał nie wiedząc jak zareagować. Dopiero po dłuższej chwili delikatnie wyswobodził się z jej objęć odsuwając ją od siebie na odległość łokcia2
- Przepraszam – Starł kciukiem palca łzy spływające po polikach dziewczyny – Musiałem jeszcze załatwić pewną ważną rzecz – Uśmiechnął się nikle.
- Nie tylko ona się martwiła – Za Sakurą stanęła Ino wraz z całą z swoją drużyną i drużyną Guy'a – Gdzie ”Nasze” przepraszam??
- Przepraszam – Spojrzał na młodą Yamanake z przepraszającym wzrokiem.
- Przeprosiny przyjęte.
- A ter... - Nagle przerwał robiąc kilka kroków w tył, trzymając się za brzuch. Gdyby nie pomoc Konan, padłby na ziemię – Sakura-chan... za co? – Ledwo wydusił.
- Dlaczego sprowadziłeś do Konohy wroga? – Nikt nigdy nie widział tak wściekłej Sakury – Przecież zabijała mieszkańców. Niby dlaczego miałabym pozwolić zostać jej w wiosce – Mówiła cichym mrożącym krew w żyłach głosem.
- Przecież wyjaśniłem to przed chwilą – Mimo to Naruto nie ugiął się – KONAN zostaje w wiosce, nie ważne co powiesz – Odpowiedział patrząc prosto w szmaragdowe oczy przyjaciółki.
- Tsunade-sama by tego nie zaakceptowała.
- W takim razie wcale jej nie znasz – Odparł – Na moim miejscu postąpiłaby tak samo.
- Nie prawda – Warknęła i już miała się rzucić na byłą członkinie Akatsuki, ale drogę zagrodził jej blondyn.
- Jeśli chcesz ją zabić to najpierw będziesz musiała zabić mnie – Jego stanowczy głos sprawił, iż zapadła absolutna cisza.
Różowo włosa spojrzała na przyjaciela z wściekłością, po czym odwróciła się i ruszyła w głąb wioski. Tłum przed nią rozstąpił się niczym morze czerwone przed Mojżeszem.
- Nie powinniście wracać do odbudowywania wioski – Warknął z lekka zdenerwowany blondyn w stronę mieszkańców, którzy po tych słowach wyglądali jakby sobie coś przypomnieli i natychmiast wrócili do pracy.
- No to co teraz? – Zapytał sam siebie nie wiedząc co robić.
- Myślę, że powinieneś pogadać ze mną – Nagle obok ich grupki, w białej chmurce, pojawił się Kakashi – Z tego co widzę będzie to długa rozmowa – Kątem oka spojrzał na znaną mu z raportów dziewczynę.
- Nie jest już wrogiem – Stwierdził głosem nieznoszącym sprzeciwów.
- Słyszałem waszą rozmowę – Odparł z uśmiechem, co przez zamknięto oko każdy zauważył – Starszyzna tak łatwo jej nie odpuści, a Tsunade-sama znajduję się w śpiączce, więc nie ma kto się im sprzeciwić.
- Zdaję sobie z tego sprawę – Zaskoczył tym Jonina – Ale coś wymyślę, więc się nie martw – Z jakiegoś powodu każdy mu uwierzył.
- Ale nie przyszedłem tutaj o tym rozmawiać – Nagle spoważniał – Starszyzna chcę cię widzieć – Naruto posłał mu pytające spojrzenie – Mają do ciebie kilka pytań na temat walki z Pain'em.
- Chodzi o Kyuubi'ego, prawda? – Bardziej stwierdził niż zapytał przeciągając się – Pewnie widzieli jak omal nie przemieniłem się w dziewięć ogonów – Wszyscy spojrzeli na niego z szokiem – Co za wrzód na siedzeniu – Westchnął – W takim razie prowadź.
- Aa, t-tak – Wrócił do swojego zwyczajnego wyrazu twarzy – Chodźmy


***


1 – Uzu no Kuni (Kraj Wiru) – Kraj z którego pochodzi Klan Uzumaki
2 Jedna z miar w moim opowiadania (nie jedyna, będzie ich kilka). Jeden łokieć mierzy 51,72 cm.
Początkowe rozdziały będą nudne, ale po jakichś 4-5 zacznie się dziać znacznie więcej. Mam nadzieję, że jakoś dotrwacie do tego czasu (Pomyślała z nadzieją)
Rozdziały będę dodawała co tydzień w niedziele, a jeśli się uda to dodam nawet dwa w tygodniu, ale to już zależy od mojej weny:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz