Wybaczcie, że tak późno,
ale musiałam napisać 4 prace kontrolne na sobotę i nie miałam czasu
kiedy usiąść i w spokoju napisać rozdziału. Za wszelkie błędy
przepraszam, a będzie ich dużo:) od połowy rozdziału pisałam na kacu;p
To mój najdłuższy rozdział - Ponad 2800 słów:D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedział przed Daimyo
Kraju Ognia i nie wierzył, że to się dzieje naprawdę.
Kilka godzin temu został
jednym z kandydatów na Hokage, a teraz siedzi przed człowiekiem,
który włada całym krajem. Do tego nikogo innego poza nimi dwoma w
pokoju nie było.
Naruto, starający się
nie pokazać po sobie zdenerwowania, siedział na jednej sofie, a Pan
Feudalny naprzeciwko niego, na takiej samej sofie.
Chwilę po nominacji,
kandydaci mieli na osobności porozmawiać z Władcą Hi no Kuni.
Po niemal trzech
godzinach został jedynie Naruto, który nadal uważał, że ktoś
wycina mu jakiś żart. Niestety siadając przed TYM człowiekiem
porzucił te myśli i zaczął się jeszcze bardziej denerwować.
Oczywiście, zawsze
marzył i marzy nadal o zostaniu Hokage, ale na Boga, przecież ma
dopiero 16, no prawie 17, lat. Miał czas, więc jak się tutaj
znalazł?
- Uzumaki Naruto –
Przemówił Daimyo – Jinchuuriki Kyuubi'ego no Kitsune, Pogromca
Pain'a aka Nagato, Bohater Konohy, Syn Yondaime Hokage i Kushiny
Uzumaki, uczeń kopiującego ninja Hatake Kakashi'ego oraz jednego z Sanninów, Jirayi – Zaczął wymieniać
patrząc prosto w oczy chłopaka – Opinia mieszkańców o tobie
również jest bardzo dobra, a nawet lepiej – Uśmiechnął się
składając swój wachlarz – Muszę przyznać, że jesteś idealnym
wyborem na następnego Hokage, przynajmniej w tym momencie.
Naruto słuchając słów
mężczyzny, nie wierzył własnym uszom.
- Ale dość tych
komplementów. Przejdźmy do tego, po co tutaj jesteśmy – Rozłożył
wachlarz, na powrót zasłaniając sobie twarz – Zadam Ci teraz
kilka pytań, takich samych jak twoim poprzednikom, gotowy? –
Posłał Naruto uspokajające spojrzenie, które ku zdziwieniu
blondyna podziałało.
Kiwnął głową na znak
zgody.
- Kim, twoim zdaniem,
powinien być Hokage? Jakie cechy musi posiadać? Musi być silny,
czy może być słaby? – Blondyn chwilę się zastanowił, po czym
odpowiedział.
- Musi być gotowy na
ochronę wioski i jej mieszkańców, nawet za cenę własnego życia.
Hokage to ktoś kto jest kimś w rodzaju „Ojca” dla wszystkich
mieszkańców. Jest kimś kto uważa każdego w wiosce za własną
rodzinę – Zrobił chwilę przerwy – Czy musi być silny? Zależy
co rozumieć przez słowo „silny”. Dla jednych jest to ktoś kto
włada wieloma żywiołami, potrafi wykonać dziesiątki, a nawet
setki jutsu, lecz może to też być ktoś kto potrafi rozwiązywać
sprawy za pomocą „siły” umysłu. Jest na tyle inteligenty, że
rozwiązuje konflikt intelektem nie pięściami – Chwycił
szklankę z wodą stojącą na stoliku pomiędzy nimi i opróżnił
do połowy.
- Co sądzisz o
mieszkańcach oraz wiosce? – Tym razem zastanawiał się znacznie
dłużej niż przy pierwszym pytaniu. Dopiero po kilkunastu minutach
odpowiedział.
- Kocham zarówno Konohe
jak i jej mieszkańców, ale... – Zawahał się na moment - ...Ale
przyznam, że chowam do nich urazę. Teraz mnie szanują, uważają
za swojego bohatera, lecz Ja nadal pamiętam jak mnie szykanowali.
Nie zliczę ile razy omal nie umarłem. Nie zliczę ile razy chciałem
w końcu umrzeć, poddać się. Na szczęście, o ironio, dzięki
Kyuubi'em we mnie zapieczętowanemu nie umarłem, to jedna z niewielu
rzeczy za jakie jestem mu wdzięczny – Zamilkł zastanawiając się
nad dalszymi słowami – Jeśli ktoś zapytałby mnie czy jestem
gotów umrzeć w ich obronie bez zawahania odpowiedziałbym, „tak
jestem”. Jak już powiedziałem, kocham Konohe i jej mieszkańców,
nawet chowając do nich głęboką urazę jestem gotów zginąć
broniąc ich, każdego, bez wyjątków i byłbym z tego dumny –
Jego twarz stała się poważna, a w oczach widać było nie
zachwianą pewność z jaką to mówił.
Daimyo uśmiechnął się
czego blondyn nie mógł zauważyć, przez wachlarz zasłaniający
połowę twarzy mężczyzny.
- Gdybym postanowił
wybrać Shimurę Danzo lub Hatake Kakashi'ego, to twoim zdaniem,
który z nich byłby bardziej odpowiedni?
- Kakashi-sensei –
Odpowiedział bez zawahania – Pewnie wygląda jakbym go faworyzował
ale od razu zaznaczam, mówię to obiektywnie – Wziął łyk wody –
Dazno-sama wydaję się zapewne lepszym kandydatem, ale wiem jakie
kierują nim ambicje i wiem, że w jego oczach nasz sojusz z
Sunagakure no Sato jest symbolem tego jak słaba jest Konoha. W jego
mniemaniu najlepszym dla Konohy byłoby pokazanie wszystkim nacjom
jak potężni jesteśmy. Gdyby został Hokage, wykorzystałby Korzeń
i starał się podbić inne Kraje. Jestem pewny również tego, że
wykorzystałby mnie, a raczej Kyuubi'ego, aby mu w tym pomógł.
Oczywiście nie jest to moje zdanie, a Piątej Hokage, ale ufam jej.
Wiem, że nie kłamałaby w tej sprawie – Zamilkł zastanawiając
się czy czegoś nie pominął i po chwili kontynuował – Co zaś
tyczy się Kakashi'ego-sensei. Założę się że nie chce nawet
próbować zostać Hokage – Zaśmiał się cicho – Jest leniwy,
lecz jeśli już coś robi daje z siebie wszystko. Moim zdaniem byłby
dobrym Hokage. Cieszy się poparciem mieszkańców no i jest znanym
na całym świecie Kopiującym Ninja. Nie wspominając już o tym, że
jest uczniem mojego ojca jak i moim mistrzem oraz synem Białego Kła.
Zapadła kilkuminutowa
cisza w czasie której Pan Feudalny przyglądał się blondynowi.
- A gdybym Ciebie wybrał
na Hokage? Co sądzisz o sobie na tym stanowisku?
Naruto spojrzał
zaskoczony na mężczyznę uważnie mu się przyglądającego.
- Nie kłamiąc, zawsze
marzyłem i marzę nadal, że kiedyś zostanę Hokage. Gdybym został
wybrany teraz... – Chwile się zastanowił – ...Odmówiłbym.
Jestem zdecydowanie za młody, a co za tym mam za mało doświadczenia.
- Rozumiem – Pokiwał
kilka razy głową – To wszystko co chciałem wiedzieć. Możesz
już wrócić i przekazać reszcie, iż wyniki ogłoszę jutro
wieczorem.
Naruto wyszedł,
kłaniając się na pożegnanie, i ruszył korytarzem w stronę sali
obrad poinformować Kakashi'ego i Danzo o decyzji Pana Feudalnego.
***
Siedział w swoim pokoju
na sofie pijąc herbatę, kiedy nagle przed nim, klęcząc na jednym
kolanie, pojawił się starszy mężczyzna o siwych włosach i tego
samego koloru wąsach, ubrany w czarny garnitur z białą koszulą i
wypolerowanymi czarnymi butami.
- Daimyo-sama..
- I co o nich sądzisz,
Resunimusie?
- Cała trójka jest
niezwykle interesująca. Szczególnie Uzumaki Naruto – Opowiedział
klęcząc na jednym kolanie z wzrokiem wbitym w podłogę.
- Ho~, jest jakiś
szczególny powód? – Zapytał z nie krytym zainteresowaniem.
- Udało mu się mnie
wykryć – Pan Feudalny wbił w niego przeszywający wzrok –
Najmocniej przepraszam. Nie sądziłem, że w tej wiosce jest ktoś
kto będzie posiadał tak wysokie zdolności sensoryczne.
- Ten chłopiec zaczyna
mnie coraz bardziej interesować – Powiedział po kilku minutach
ciszy. W końcu jego doradca był jednym z najlepszych shinobi na świecie w ukrywaniu swojej czakry – Obserwuj go przez pozostały czas jaki spędzimy w wiosce i
zleć swoim dwóm najlepszym ludziom obserwowanie pozostałych
kandydatów.
- Tak, Panie – Chwilę
później zniknął, a Daimyo podszedł do okna, obserwując Konohe
skąpaną w promieniach zachodzącego słońca.
- Uzumaki Naruto –
Wyszeptał z nieznacznym uśmiechem – Będziesz niezwykle przydatny
w moim planie.
***
Siedział w salonie, w
swoim domu, na kanapie bez podłokietników (Dobrze napisałam? Dop.
Aut) i patrzył na miejsce gdzie jeszcze kilka godzin temu miał
głęboką ranę, niemal do kości. Długą na dziesięć centymetrów
i szeroką na dwa. Teraz nie było tam żadnej rany, już się
zagoiła nie zostawiając nawet blizny. Zauważył, że tempo jego
regeneracji jest kilkukrotnie szybsze niż przed inwazją.
- Czyżby uwolnienie
prawie 9 ogona miało z tym związek? Co prawda mój obecny
poziom czakry jest 2-3 razy większy niż przed walką Nagato, ale
byłem pewien, że to jedyna zmiana
– Pomyślał i spojrzał w bok, w
stronę korytarza słysząc
otwierające się drzwi wejściowe.
Po chwili obok niego usiadła
Konan i upadła bokiem na kanapę z głową tuż obok uda Naruto. Na
szczęście kanapa była odpowiednio długa – Ciężki dzień –
Ledwo widocznie kiwnęła głową na potwierdzenie – Pamiętasz, że
za jakąś godzinę spotykamy się z moimi przyjaciółmi? –
Natychmiast podniosła
się na rękach patrząc na niego ze zdezorientowaniem.
- To dziś? – Zapytała
samą siebie przekręcając głowę w bok i padła z powrotem na
sofę – Musimy akurat dziś? – Jęknęła.
- Prędzej czy później
musisz się z nimi spotkać. Doskonale to wiesz – Stwierdził
patrząc w jej zamknięte oczy – Rozumiem twój strach przed tym
spotkaniem – Zaśmiał się cicho widząc grymas niezadowolenia na
twarzy przyjaciółki. Pomijał fakt iż chciała zniszczyć Jego
wioskę, co zresztą się udało – W takim razie lepiej zrobić to
teraz niż odwlekać w czasie – Klepnął ją w plecy wstając.
Spojrzała na niego z bliżej nie określonym wzrokiem i wstała
ruszając do łazienki.
***
Stała przed lustrem
przyglądając się swojemu wyglądowi. Nie wierzyła, że
kiedykolwiek będzie zachowywać się jak normalna nastolatka. Wojna
odebrała jej normalne dzieciństwo, następnie założenie z Nagato
i Yahiko Akatsuki.
Teraz stała w swoim
pokoju i patrzyła w lustro zastanawiając się czy coś zmienić w
swoim wyglądzie, lecz po chwili stwierdziła, że jest to nie
potrzebne. Naruto powiedział, że nie musi się stroić. Wystarczy
jak ubierze się tak jak lubi.
Tak więc ubrała to samo
co nosiła kiedy należała do Akatsuki. Ubrała skromne ubranie
koloru czarnego przedłużane z tyłu, które odsłaniało jej
ramiona, plecy, część biustu i brzuch z pępkiem, otaczanym przez
cztery kolczyki oraz niebieskie, obcisłe spodnie i czarne buty na
wysokim obcasie.
Uśmiechnęła się na
swój widok. Nigdy wcześniej nie miała czasu myśleć o rzeczach
typowo kobiecych. Ale teraz mogła poświęcić chwile na zadbanie o
siebie.
Zaśmiała się na tę
myśl.
Zeszła na dół, gdzie
czekał na nią Naruto, ubrany w ciemno zielone spodnie i czarny
podkoszulek z oderwanymi rękawami i pomarańczowym herbem Klanu
Uzumaki pomiędzy łopatkami.
Nim pomyślała nad tym
co robi uśmiechnęła się do niego mówiąc.
- Dziękuję, Naruto
Blondyn patrząc na nią
zamarł w miejscu z szeroko otwartymi oczami i pokaźnym rumieńcem,
lecz szybko doprowadził się do porządku. Nie pytał za co dziękuję. Doskonale do wiedział.
Odpowiedział jej również
uśmiechem i chwilę później szedł razem z Konan w stronę baru, w
którym umówił się z przyjaciółmi starając nie myśląc o
obrazie, który nie chciał opuścić Jego głowy, który zobaczył
kilka minut wcześniej.
Obraz ten przedstawiał
przepięknego anioła o łagodnym uśmiechu.
***
Całą drogę przebyli w
ciszy. Ale nie przeszkadzało do żadnej ze stron. Kiedy doszli do
Baru usłyszeli z niego głośne rozmowy przyjaciół Naruto. W
jednym z nich rozpoznał Kibe, który zachowywał się tam
najgłośniej.
- Nie potrafisz mówić
ciszej? – Blondyn zapytał podchodząc do stolika. Wszyscy na niego
spojrzeli, ale po chwili męska część grupy przeniosła wzrok na Konan.
Każdy z nich przejechał wzrokiem od bursztynowych oczu i
delikatnych ust przez duży biust oraz umięśniony brzuch, aż do
zgrabnych nóg – Lepiej nie dało się ukryć tych spojrzeń? –
Zapytał rozbawiony ich reakcją.
- Naruto! Siema –
Niemal wykrzyczał wstając z miejsca – I witaj, Ty zapewne jesteś
Konan. Miło mi Cię poznać – Podał jej rękę z jak mu się
wydawało onieśmielającym uśmiechem. Blondyn niemal wybuchł
śmiech widząc jak brew władczyni papieru podjeżdża do góry –
T- to znaczy K- Kiba jestem się nazywam – Teraz niebiesko włosa
uniosła drugą brew, a Naruto nie wytrzymał i wybuchł śmiechem
tak samo jak cała reszta, nie licząc czerwonego jak burak Inuzuki
oraz widocznie rozbawionej Jego próbą podrywu Konan.
- Nareszcie mam szansę
cię poznać – Kiedy wszyscy się uspokoili, a Blondyn razem ze
swoją towarzyszką usiedli przy stole, Ino przywitała się z byłą
członkinią Akatsuki – Jestem Yamanaka Ino – Po chwili, to samo
zrobiła reszta jedenastki Konohy.
Siedzieli we dwunastkę
przy długim stole, będącym jednocześnie grillem. Siedzieli na
czymś w rodzaju pufy z wysokimi oparciami w kolorze czerwieni,
zakończonej półkolem.
Naruto siedział na
skraju, obok niego Konan, następnie Ino, Hinata, Shino, Choji,
Shikamaru, Lee, Tenten, Neji, Sakura i naprzeciwko niego, Kiba.
Jinchuuriki podśmiewał
się cicho patrząc na wręcz żałosne zaloty chłopaka do Konan.
Jednocześnie cieszył się, że tak łatwo ją zaakceptowali, nawet
Sakura po kilku minutach rozmowy przestała ciskać w nią morderczym
spojrzeniem i teraz rozmawiała z nią jak stara przyjaciółka.
Właściwie, to niebiesko włosa mało co mówiła. Jedynie
odpowiadała na pytania, ale mimo tego szybko się do niej
przekonali.
- No Naruto, nie
zamierzasz się pochwalić? – W pewnym momencie odezwał się Neji.
Niebieskooki posłał mu pytające spojrzenie – Byłem pewny, że
będziesz się tym chwalił.
- No właśnie Naruto! –
Nagle krzyknęła wstając z miejsca Ino – Moje gratulacje!
Wyściskałabym Cię ale nie mam jak – Posłała mu radosny
uśmiech. Następnie każdy zrobił to samo.
- Jak oceniasz swoje
szansę na zostanie Hokage? – Zapytał Shikamaru.
- Hmm, jeśli zostanę
wybrany na Hokage, to Ja i Kyuubi jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi
– Zażartował – A tak poważnie. Mam dopiero 16 lat. Przede mną
mnóstwo czasu na spełnienie marzenia. Zresztą nawet jeśli zostanę
wybrany to jak Tsunade-baachan się obudzi, na powrót przejmie to
stanowisko – Odpowiedział nakładając sobie kilka plastrów
mięsa.
- Moim zdaniem masz
spore szansę na wygraną – Stwierdziła Konan biorąc parę
kawałków boczku – Masz poparcie przynajmniej połowy Konohy.
Daimyo z pewnością weźmie to pod uwagę.
- Muszę się z nią
zgodzić – Znów głos zabrał młody Nara – Mój ojciec ma wgląd
w wyniki głosowania mieszkańców na kandydatów. Nie wiem jak
reszta ale na ciebie Naruto, głosowało 49% populacji wioski – Ten
spojrzał na niego zdziwiony tak samo jak cała reszta – Nie
ukrywając ja też oddałem głos na ciebie.
- Też na niego
głosowałeś? – Nagle wszyscy, nie licząc Konan i Blondyna,
jednocześnie zapytali.
- Poważnie!? – Był,
łagodnie rzecz ujmując, zaskoczony – Dlaczego?
- Ponieważ według mnie
i jak widzę nie tylko mnie, będziesz świetnie sprawował się jako
Hokage – Szczerze odpowiedział.
- Wy... – Nie
dokończył, z rozbawieniem kręcąc głową. Dalsza część
wieczoru zleciała na rozmawianiu o mniej poważnych sprawach.
Rozeszli się dopiero
grubo po pierwszej w nocy.
- I jak było –
Zapytał Blondyn wracając razem z niebieskowłosą do domu
- Przyjemnie i zabawnie
– Na jej ustach pojawił się nieznaczny uśmiech, który znikł
ustępując miejsca grymasowi złości – Z jednym wyjątkiem –
Niemal warknęła.
- Ta, wybacz za Kibe.
Młody Inuzuka przez cały
wieczór starał się ją podrywać. Były to zazwyczaj zaczepki na
poziomie dziesięciolatka, ale kiedy zapytał o jej wszystkie trzy
wymiary, nie wytrzymała. Uformowała dwa kunai'e z papieru, które
zatrzymały się, jeden przy gardle, a drugi przy kroczu i wbijając
w niego stalowe spojrzenie powiedziała chłodnym, ostrym głosem –
Jeszcze raz się do mnie odezwiesz, a zmienię Ci płeć – To
przerażenie na twarzy brązowowłosego było bezcenne. Nie
wspominając reszty płci męskiej. Nie licząc Naruto, gdyż on
poznał na tyle dobrze swoją współlokatorkę, iż zauważył jak
Kiba zbliża się do granicy, której nie powinien przekraczać.
- Za to przyjemnie
zaskoczyły mnie Ino, Hinata, Sakura i Tenten.
Miała rację. Żeńska
część grupy zamiast się jej przerazić dołączyła do niej w
grożeniu Inuzuce. Kiedy sobie to przypomniał po prostu nie mógł
nie wybuchnąć śmiechem. Opanował się dopiero po kilku minutach.
- Cieszę się, że tak
szybo zaprzyjaźniłaś się zresztą grupy.
- Ja też – Spojrzała
na księżyc w pełni – Jutro czeka Cię ciężki dzień –
Prychnął na to przypomnienie.
Dziewczyny, poza Konan,
stwierdziły, że nawet jeśli nie zostanie wybrany na Hokage, to
musi się dobrze prezentować. Nie pytając o Jego zgodę postanowiły
pomóc mu w wybraniu ubrania. Miał na nie czekać pod swoim domem o
ósmej rano.
- Dobranoc – Pożegnali
się po dojściu do domu i rozeszli do swoich pokoi. Władczyni
papieru od razu padła na swoje łóżko niemal natychmiast
zasypiając z uśmiechem na ustach. Jeszcze przed oddaniem się
krainie morfeusza pomyślała, że nigdy w życiu nie była taka
szczęśliwa.
***
Stał razem z Danzo i
Kakashi'm czekając aż zostaną wezwani. Był już wieczór, a
większość dnia spędził w sklepie razem z Ino, Hinatą, Sakurą
oraz Tenten. Wszystkie oprócz młodej Hyuugi, co chwilę rozbierały
go do samych bokserek, co kończyło się utraceniem przytomności
przez białooką, a następnie ubierały go w coraz to inne kimona.
Dopiero po niemal 7
godzinach udało im się wybrać, ich zdaniem, odpowiedni strój.
Było to czarne kimono z
pomarańczowym, chińskim smokiem w ciemnoszarą obwódkę, który
owijał się wokół niego od stóp do klatki piersiowej. Na to
założone czarne haori z Dziewięcioogoniastym lisem na plecach w
kolorze pomarańczy. Na nogi założył japonki z niebieskim
rzemykiem.
Po wybraniu stroju udały
się z nim do jego domu i tam pomogły mu to ubrać. Nawet uczesały
go odpowiednio. Teraz miał blond włosy zaczesane do tyłu z dwoma
kosmykami włosów, które opadały po obu stronach czoła na linie
brwi.
Tak ubrany przeszedł
przez wioskę. Każda, żeńska para oczu odwracała się wodząc za
nim wzrokiem. Nie ważne czy były same czy z chłopakiem. Starsza
czy młodsza. Wtedy też zrozumiał dlaczego Sasuke irytowały te
wszystkie fanki.
- Zapraszam do środka –
Drzwi się otworzyły i stanął w nich doradca Daimyo.
Całą trójką weszli do
sali obrad i usiedli naprzeciwko Pana Feudalnego.
- Wybór nowego Hokage
sprawił mi niezwykle wielkie trudności – Zaczął oficjalnym
tonem – Każdy z was jest więcej niż odpowiedni na to stanowisko,
lecz tylko jeden może zostać wybrany – Przeleciał po nich
wzrokiem i uśmiechnął się – Ale teraz z dumą mogę ogłosić,
że... – Zrobił chwilę przerwy - …Na Rokudaime Hokage zostaje
wybrany Uzumaki Naruto!
W sali zaległa niczym
nie zakłócana cisza w czasie której każdy z kandydatów, włącznie
z wybranym patrzył z szokiem na Daimyo.
Jedynie w duchu
skomentował słowa mężczyzna, na co w odpowiedzi dostał
prychnięcie lisa.
- Słyszałeś
Kyuubi? Od dziś jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
***